Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

UMCS bez skutecznego nadzoru prac?

19.05.2008.
logo.gifUMCS najpierw wycofał się, a teraz wraca do korzystania z programu antyplagiatowego. Ale tylko na wydziale politologii. - Zaoszczędziliśmy na tym - uważa rektor UMCS Wiesław Kamiński.


Plagiat.pl to program komputerowy porównujący zawartość prac dyplomowych z zasobami uczelni i internetu. Wielkość zapożyczeń pokazuje w procentach. Jeśli jest ich za dużo, student musi wprowadzić poprawki. Największa lubelska uczelnia zrezygnowała z obowiązkowego sprawdzania prac programem antyplagiatowym w październiku. Zastąpiła je oświadczeniem studenta i promotora, że praca została napisana samodzielnie.

Maj i czerwiec to miesiące, kiedy najwięcej studentów broni prace dyplomowe. Niedawno UMCS odnowił umowę z firmą Plagiat.pl należącą do Sebastiana Kawczyńskiego. Z jej usług korzysta obecnie 67 uczelni publicznych i prywatnych z całego kraju. UMCS był pierwszą uczelnią, która zaczęła korzystać z plagiat.pl, dlatego trafiła do tzw. Złotej Kategorii, co oznaczało, że sprawdzała wszystkie prace dyplomowe, jakie na niej powstawały. Płaciła za to 30-40 tys. zł rocznie. To, że UMCS odnowił umowę z firmą Kawczyńskiego, nie oznacza, że w kolejnych latach będzie korzystać z jej usług. - W dalszym ciągu trwają prace na systemem antyplagiatowym w ramach Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Pilotaż programu przeprowadzą naukowcy z Uniwersytetu im. kardynała Stefana Wyszyńskiego - informuje Kamiński.

Według rektora teraz dziekani poszczególnych wydziałów powinni zadecydować, czy badać programem prace dyplomowe. Na tych wydziałach, gdzie plagiat.pl nie funkcjonuje, ma być przeprowadzana wyrywkowa kontrola prac. Po odnowieniu umowy z firmą programem sprawdza się obowiązkowo tylko prace na wydziale politologii.

- Plagiat oprócz wad ma jedną zaletę: to straszak dla studentów, którzy przepisują od innych. Dlatego nigdy z niego nie rezygnowaliśmy - twierdzi dziekan wydziału prof. Stanisław Michałowski.

- Program ma szereg wad, choć słyszałem, że jest udoskonalany. Np. prace z zakresu historii starożytnej miały czasem aż 60 proc. zapożyczeń. Brało się to stąd, że nasi studenci po prostu korzystali ze specjalnych tabelek dostępnych w internecie, które w całości zamieszczali w swoich pracach. System rozpoznawał to jako zapożyczenie - mówi prof. Henryk Gmiterek, dziekan wydziału humanistycznego. U niego na wydziale obowiązkowe są tylko oświadczenia promotora i studenta, że praca została napisana samodzielnie.

- Ten program nie zastąpi człowieka, ma za zadanie jedynie wskazać, jaki jest procent podobieństwa do innych tekstów. To do promotora należy ocena, czy te podobieństwa mają charakter cytatów, czy są plagiatem - zapewnia prezes Kawczyński.

Dla Gazety

Dr med. Marek Wroński, zajmuje się patologią nauki; od stycznia br. rzecznik rzetelności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (dawna Akademia Medyczna)

Szkoda, że na wydziałach humanistycznych UMCS nie sprawdza się obligatoryjnie prac dyplomowych. Plagiat.pl nie jest idealny. Ważne jest to, że system ten "magazynuje" prace z UMCS-u, przez co student ze Szczecina, Słupska czy Olsztyna, który kupi za parę lat obronioną pracę magisterską od autora w Lublinie, zostanie złapany na plagiacie, jeśli tylko jego macierzysty wydział też będzie sprawdzał prace dyplomowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin