Roman Giertych włączył tryb "książkowy Terminator"
01.06.2007.

W kanonie pisarzy lektur szkolnych mogą się już nie pojawić tacy „grafomani” jak Gombrowicz, Witkacy, Kafka, Dostojewski, Conrad, Goethe czy Herling-Grudziński. Media, oczywiście te nie przychylne panom państwa, co to na wschód jest od zachodu i na zachód od wschodu, jak zawsze robią wielkie halo i stają w poprzek decyzjom wszechmądremu nie tylko dzięki wzrostowi koszykarza Romanowi Giertychowi, przeca nie od dziś wiadomo, że im większy tym mądrzejszy, jak głosi pradawne etiopskie przysłowie.
A o co tyle szumu i niepotrzebnego wrzasku, przecież Gombrowicz nie wielbił Słowackiego, a do tego szydził z Polaków i Polski, na dodatek z daleka gdzieś tam na emigracji, Witkacy – alkoholik, narkoman i samobójca jak taka osoba może być pomocna w wychowaniu dziatek licealnych, które to gruntem na dewiacje wszelakie jest podatna. Do tego Kafka, chyba Żyd i jeszcze jakby było mało bluźnił na urzędy publiczne, Dostojewski lubował się w tematach tak niepochlebnych jak hazard, prostytucja czy morderstwa. Conrad wstydził się polskiego nazwiska, a co za tym szło nie pisał w języku Reja. Goethe a cóż to on za romantyczne dyrdymały i fantomasy płodził, a do tego był Niemcem, a przecież on nie może w twarz nam pluć. Ach zapomniałbym o wycofaniu także „Obrony Sokratesa”, którą to napisał ponoć Arystoteles, żeby to on wiedział, że przypadła ona Platonowi, no ale on był gejem. Dlatego dla bezpieczeństwa powinno się w ogóle wyciąć wszystkie lektury ze starożytnej Grecji, która to była siedliskiem propagandy homoseksualnej i innych rozpust niecnych. W zamian ma pojawić się w tymże kanonie Jan Paweł II, którego dotychczasowa twórczość znana była większości jedynie z kremówek czy plaktów i innych gadżetów pielgrzymkowych. Ma także wyjść z zapomnienia Jan Dobraczyński, pisarz wsławiony, acz nieznany dotąd, mimo iż udzielał się w endecji, no a później w Patriotycznym Ruchu Ocalenia Narodowego, organizacji bez, której to nie byłoby Polski wolnej od układu radziecką ręką scalonego. Ma się pojawić także Kapuściński, lecz tu już mam zastrzeżenia, przecież on więcej podróżował po świecie zamiast siedzieć na miedzy, ale może w przewrotnym umyśle ministra edukacji naszej wykiełkowała idea by zręcznym fortelem pokazać wyjeżdżającym młodym Polakom z kraju, że u nas jest weselej niż na przykład w Afryce czy Ameryce Południowej, właśnie na przykładzie lektur książek tego reportera. Cóż za złoża przebiegłości i perspektywizmu kryją się w Romanie Giertychu.
Wiadomo, że człowiek nie maszyna a tym bardziej stachanowiec, więc Roman syn Macieja mógł popełnić gafę, chcąc wprowadzić Sienkiewicza do kanonu, który już tam jest. W ten o to sposób nasz wielki nauczyciel narodu polskiego pokazał nam swoje ludzkie odbicie, że też czyni błędy jak my maluczcy. O dzięki Ci wielki Romanie, żeś nie z Marsa czy Wenus, tylko z polskiej linii może nawet z Piasta, ojca narodu mądrego, ale po szkodzie. Apeluje przy okazji tej należytej czystki wśród lektur, wprowadzić do programu nauczania, dzieła Ojca największego naszego Romana, mógłby przecież on napisać podręcznik do biologii, nasz dendrolog doskonały, on to jako jeden z nielicznych sprzeciwił się zakłamanej teorii ewolucji według, której niby dla nas Polaków i innych także, małpa była ojcem i matką, a nie Bóg Stwórca. Mógłby stworzyć również podręcznik do nauczania w rodzinie, by nasi licealiści mogli iść za jego świetlistym przykładem, i płodzili takich dorodnych geniuszy i synów słońca, jakiego mu się udało.
Dlatego apeluje do mediów zależnych od klik, masonów, Żydów i cyklistów, opamiętajcie się, nie mąćcie licealistom w głowach i razem utwórzmy płonący stos z tych bałamutnych lektur.
Paweł Dąbek
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć