Na południe od granicy, na zachód od słońca...
27.06.2007.

Temat rozstań, powrotów i wielkich namiętności poruszany jest dość często. Sięgają po niego z różnym skutkiem autorzy arcydzieł i wielonakładowej literatury niższego lotu. Jednak pytanie zawsze pozostaje jedno: Co wybrać? Porywy serca i wielkie namiętności obudzone po latach, czy może świat powinien zostać taki, jaki był wcześniej? Jak być szczęśliwym i nie ranić tych, których się kocha?
On – pokochał ją mając 12 lat, nie umiejąc nazwać tego uczucia i nie wiedząc, jak powinna wyglądać miłość. Ona – z natury nieufna, zaufała właśnie jemu, przy nim nie wstydziła się własnego kalectwa i to z nim słuchała piosenki „South of the Border” Nat King Cole. Oboje wyobcowani. Chorobliwie wręcz nieśmiali jedynacy. Ich drogi rozeszły się, gdy mieli dwanaście lat. Spotykają się ponownie jako dojrzali ludzie...
Ich dramat bliski jest doświadczeniom każdego, kto zaznał zakazanego owocu „złej miłości”, kto cierpiał, tęsknił, spalał się w obsesyjnej zazdrości, kto zrujnował swój doczesny spokój w imię romantycznej mrzonki – i nie oddałby swoich wspomnień za żadne pieniądze.
Czy możliwy jest powrót do przeszłości? Co leży na zachód od słońca i czy na południe od granicy znajdziemy raj, czy też zwykłą szarą rzeczywistość? Haruki Murakami napisał powieść o niespełnionej miłości i pogoni za nieosiągalnym ideałem. Książkę o wspomnieniach, przed którymi się ucieka, a które mimo wszystko dopadają człowieka, rujnując jego spokój i sprawiając, że osiągnięta stabilizacja zaczyna uwierać. Każdy z nas pewnie kiedyś zastanawiał się, czy rozstania istnieją po to, by możliwe były powroty? I pewnie każdy znalazł inną odpowiedź.
A może niektórzy wciąż nie wiedzą, jaka jest prawidłowa...
Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, 2007, s. 231.
Justyna Jurkowska
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć