04.09.2007.
Mówi się, że żyjemy tyle razy iloma językami potrafimy się posługiwać, i nie ma w tym krzty przesady. Warto się uczyć języka, tym bardziej, że nie jest to koszt tylko inwestycja o wysokiej stopie zwrotu. Jeśli już patrzymy na to z ekonomicznego punku widzenia, to nie sposób pominąć zagadnienie ryzyka.
Ryzyko ma dwa podłoża: my sami jesteśmy jego nosicielami, bo nauka języka to wbrew tym, którzy rzekomo odkryli magiczną metodę, jest żmudnym i wieloletnim procesem wymagającym samozaparcia, motywacji i determinacji. Ale jest też ryzyko związane z wyborem właściwej szkoły, ale nawet z takim ryzykiem zewnętrznym możemy sobie poradzić. Oto kilka wskazówek.
Kursy językowe, podobnie jak cała gama usług medycznych, to usługi, których najlepszą reklamą jest poczta pantoflowa, zwana po angielsku word of mouth. Plakaty, ulotki wręczane czasem nachalnie na ulicy, wszędobylskie billboardy, obietnice pół-darmowych kursów czy rozdawanie nikomu niepotrzebnych gadgetów na nic się zdadzą, jeśli za tym nie kryje się prężnie działająca szkoła o dużych tradycjach z lektorami, dla których uczenie w szkołach prywatnych nie jest li tylko sposobem na dorobienie sobie do pensji, lecz życiową pasją. Reklamowane gwarancje zdanego egzaminu czy nauka języka kilkakrotnie szybciej niż to się dzieje w „normalnych” warunkach jest niczym innym jak chęcią przyciągnięcia naiwnych, którzy niewiele wiedzą o specyfice uczenia się języka i jeszcze mniej o tym, jak działa sama reklama.
Podobnie bywa z ceną, która w dobrej szkole odzwierciedla nie tyle chęć zysku jej właścicieli, co realne koszty związane z zatrudnieniem specjalistów. A wiadomo, profesjonaliści kosztują, i w ostatecznym wypadku zawsze jest lepiej zapłacić więcej i mieć pewność jakości niż korzystać z półśrodków i żyć w błogim przekonaniu o „dobrym interesie.” W języku angielskim takie myślenie zawiera się w wyrażeniu good value for money. Dostajesz, więc to, za co płacisz.
Zanim zdecydujecie się na szkołę – a wybór szkół językowych w Lublinie jest imponujący – warto sprawdzić, od kiedy działa, kim są nauczyciele, bo to w dużej mierze od nich zależy poziom naszej satysfakcji, ilu szkoła ma studentów, czy poza zajęciami kursowymi organizowane są inne formy działalności edukacyjnej, jak wyposażone są sale, a nade wszystko, co mówi się o szkole „w mieście”. Warto też odwiedzić siedzibę szkoły i przekonać się na własne oczy, jak wyglądają sale lekcyjne i czy rzeczywiście reklamowe slogany mają swe potwierdzenie. Warto zapoznać się z regulaminem szkoły i zajrzeć na stronę internetową – szkoła godna polecenia chętnie zaprezentuje swoje atuty, a być może umieści tam również opinie uczestników kursów (z nazwiskami).
Warto przyjrzeć się ofercie kursów językowych i wybrać właściwy dla siebie kurs (ogólnego angielskiego, egzaminacyjny, konwersacyjny czy specjalistyczny). Warto zapoznać się dokładnie z harmonogramem opłat i samemu sprawdzić, czy podane w ulotkach lub innych materiałach reklamowych ceny dotyczą kursów w naszym zasięgu. Niektóre szkoły oferują ogromne bonifikaty za kursy poranne lub kursy, na które zapotrzebowanie jest niewielkie i z reguły takie grupy nie powstają. Niektóre obniżają cenę lekcji skracając kurs lub oferując darmowe zajęcia konwersacyjne, które w praktyce nigdy się nie odbywają. Łatwo rozpoznać takie szkoły, ponieważ ich kampanie reklamowe przypominają kampanie wyborcze. A jak z wyborami jest, to przecież każdy myślący widzi.
Zapisanie się na kurs wiąże nas ze szkołą, co najmniej jeden semestr. Nie warto wiec kierować się jedynie dogodnym miejscem czy wyjątkowo atrakcyjnym rabatem. Wybór renomowanej szkoły może być początkiem wspaniałej wieloletniej przygody z językiem. Wybór nietrafny oznacza w najlepszym wypadku niewielki postęp w rozwoju umiejętności językowych; w najgorszym stratę czasu, a co ważniejsze, motywacji do dalszej nauki.
Partnerem publikacji KURSY JĘZYKOWE – TO JEST TRENDY jest
Szkoła Języka Angielskiego LINGUATON www.superszkola.com.pl