Kombii miasteczko akademickie, 18.05.2007, Lublin
20.05.2007.

Występ legendy polskiego new romantic w Lublinie, czyli historia pod tytułem „bardziej show, niż typowy koncert”.
Zimne ognie, gra świateł, klaskanie i śpiewanie na polecenie wokalisty. To wszystko można znaleźć na wielu koncertach, jednakże na piątkowym występie opakowanie zdawało się dominować treść. Z drugiej strony Kombii nigdy nie można było traktować inaczej, niż z przymrużeniem oka i w konwencji kapeli robiącej show sprawdzają się co najmniej dobrze. Wystarczyło poobserwować reakcję zgromadzonej przed domem studenckim „Babilon” publiczności, która co tu dużo mówić bawiła się wybornie.
Każdy kto zna repertuar Kombii, a nie był na lubelskim koncercie może się domyślić, co panowie z Trójmiasta zagrali. Klasykę zespołu z lat osiemdziesiątych reprezentowały piosenki takie, jak: „Nie ma zysku”, „Kochać cię za późno”, „Black and white”, „Nasze randez vous” czy „Słodkiego miłego życia”. Był też zestaw granych po sobie utworów instrumentalnych z tego okresu, czyli „Wspomnienie z pleneru”, „Taniec w słońcu” i... Czołówka z programu młodzieżowego „5-10-15”. Mało kto wie, że stanowi ona fragment utworu Kombii „Bez ograniczeń”. Najświeższe zaś kompozycje zagrane tego wieczora, to oczywiście „Pokolenie” czy „Sen się spełni”.
Ludzie z różnego przedziału wiekowego swoje wytańczyli i odśpiewali z liderem Grzegorzem Skawińskim, szkoda tylko, że ten był równie spontaniczny, co Krzysztof Ibisz prowadzący „Jak oni śpiewają”. Trochę wyglądało to tak, jakby Skawa wypowiadał te same słowa do każdej publiczności co koncert. Nawet na bisy panowie wyszli od razu, z marszu. Reasumując – był zaplanowany w najdrobniejszym szczególe show, magii i „momentów” niestety zabrakło.
Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć