Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

Czy polityków powinno się odwoływać za pomocą smsa?

14.06.2007.
sejm_giertych_tel383.jpgPowyższe pytanie postawiono w sondzie jednego z programów telewizyjnych i ponad 90% głosujących odpowiedziało „Tak”. Niestety (albo i stety) nie jest to realne, jednakowoż wykorzystanie nowych mediów do możliwości oceny polityków jest niegłupim pomysłem.

W Polsce nie mamy do czynienia z mandatem związanym, toteż i posłów nie możemy odwoływać przed końcem kadencji Sejmu. Można za to i powinno się mieć szansę na ocenienie ich działalności w parlamencie. Sondaże powoli stają się przeżytkiem – raz, że jest ich za dużo i sami politycy przestają się w związku z tym nimi przejmować, a dwa, są w nich oceniane przeważnie całe partie, tak więc posłowie dalej pozostają anonimowi i tym samym beztroscy. Co więc zamiast?

Można by było np. drogą pocztową lub przez Internet wypełnić taką prostą broszurę: „Jak oceniasz (tu wybieramy imię i nazwisko polityka, na którego się głosowało)? Dobrze / źle”. Z jednego adresu można by zagłosować tylko raz na jakieś pół roku, a zliczone procentowo wyniki trafiałyby do posłów.

Brzmi utopijnie, ale tylko w kontekście kraju, gdzie ludzie nie lubią chodzić na wybory. Lubią za to krytykować wybory innych - „Kto zagłosował na tych idiotów”? Ano przeważnie Ci, którzy nie poszli tego zrobić. Jednak nie wszystkim w naszym kraju jest na szczęście obojętne, kto będzie odpowiadał za to, jakie standardy zastajemy u najbliższego lekarza lub odpowiadał za podatki i tym właśnie ludziom powinno się stworzyć możliwość oceniania. A co, jak co, ale oceniać to my jako naród lubimy.

Już by Lepper z innym Giertychem główkowali, jak udobruchać rozgoryczonych wyborców, którzy swoim głosem zdecydują, czy będzie dieta poselska przez następne pięć lat czy nie. Adam Lipiński główkujący w pocie czoła, jak usprawnić rządową administrację, a nie jak zwerbować buntowników z Samoobrony do PiS-u, Zbigniew Wasserman ścigający prawdziwych przestępców, a nie niedzielnych hydraulików czy wreszcie widok pełnej sali plenarnej Sejmu – to byłoby coś! Pytanie tylko, kto miałby wykazać się inicjatywą ustawodawczą. Takowa dla obywateli wynosi 100 tysięcy osób, a rodzimych polityków raczej długo jeszcze nie będzie stać na tak odważny krok.

Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć