Wielkie uczelnie i ich kierunki - niegdyś były twierdzami, które kształtowały przyszłych zdobywców rynku pracy (medycyna, prawo, ekonomia). Dziś taśmowo produkują dyplomy, które stają się tylko przepustką na rozmowę kwalifikacyjną. Niestety, najczęściej na tym się kończy.Pewnego słonecznego listopadowego dnia, udałem się do Miejskiego Urzędu Pracy. Usiadłem i poprosiłem panią zza biurka o jakieś papierkowe sprawy. Niestety, nie potrafiła mi pomóc, gdyż nie znała podstaw znajomości komputera. Pisała na klawiaturze palcami, jakby sprawdzała twardość klawiszy. Po krótkiej chwili pani próbowała się usprawiedliwić nieznajomością programu komputerowego i prosiła o pomoc siedzące, aczkolwiek zajęte koleżanki. Oczywiście miałem sporo czasu i z ciekawością obserwowałem zachowanie zakłopotanej urzędniczki, która nie radziła sobie ze złośliwą maszyną. Tuż obok stało drugie biurko, do którego dosiadła się młoda kobieta (około 24-letnia). Zapytała z uśmiechem na ustach, czy może są szkolenia, z których mogłaby skorzystać. Pani z ponurą miną powiedziała „ja na Pani miejscu nie byłabym taka roześmiana, bo szkoleń na ten dzień nie ma i nie zapowiada się w najbliższym czasie”. Po czym z jednakowym wyrazem twarzy jak pani urzędniczka, młoda dziewczyna ze spuszczoną głową opuściła pokój. Zaśmiałem się pod nosem z jednoczesnym dreszczem na plecach, bo przypomniały mi się słowa, które przeczytałem w Internecie, „że w Polsce pracy się nie szuka, tylko się ją załatwia”.
Gigantyczny problem na Lubelszczyźnie, to oczywiście wysoka stopa bezrobocia, szczególnie wśród absolwentów. W porównaniu do ubiegłego roku, bezrobocie wzrosło o 4,9%, a posiadających dyplomy wyższych uczelni to 15,4% (źródło: Urząd Statystyczny w Lublinie). Dlaczego tak się dzieje? Przecież na kolorowych informatorach byliśmy zapewniani, że praca i sukces zawodowy będzie „jak w banku” po naszych kierunkach, a w swoich reklamowych chwytach prześcigali się z zapewnieniami o słuszności wyboru danej uczelni. Niezgodność procesu kształcenia z wymogami rynku pracy jest drastyczna, bo prędzej czy później młody człowiek opuszczając mury uczelni, natrafia na zamknięte drzwi systemu zatrudnienia. Aby uniknąć bezrobocia absolwenci pozostają dłużej na uczelniach i często wybierają dodatkowe kształcenie w postaci studiów podyplomowych itp. Paradoksalnie im dłużej trwa ich nauka, to w stosunku do przyszłej pracy staje się jedynie stratą czasu. Dzisiejsze ogłoszenia o pracę obfitują w treści tj. „doświadczenie co najmniej 1 rok w sprzedaży...”. Zaryzykuję stwierdzenie, że indeks przypomina bilet na stacji do pociągu „Widmo”. Niegdyś dychotomiczny podział ludzi chcących się uczyć i nie, prowadził do przesądzenia o losie jednych i drugich. Uczący się mają przed sobą przyszłość, zaś ci drudzy skazani są na współegzystowanie ze społecznym marginesem. Ale jakby nie patrzeć, to chętnych na bilety donikąd jest wielu, bo w społeczeństwie panuje przeświadczenie rozbrzmiewające jak przez niewyraźne megafony na stacji, że bez biletu nigdzie nie pojedziesz. Błędy w programie nauczania, bądź nazywając je po imieniu – bzdurami (a mam na myśli czysto teoretyczne podejście, zamiast praktycznego nauczania), nie przygotowują nas do rynku pracy i oczekiwań pracodawcy. Po odebraniu dyplomu wyższej uczelni oraz nasyceniu się nagrodą za włożony trud nauki, nasunie się pytanie – i co dalej? Przez nieodpowiednie przygotowanie studenta na uczelni do rynku pracy, powoduje to wzrost liczby bezrobotnych z wyższym wykształceniem i tworzeniem się „pokolenia 1200 brutto”, czyli osób, które pracują w wielkich korporacjach za najniższą krajową. Wielu z nas to przeraża, dlatego staramy się z tym walczyć sami sobie organizując miejsca pracy. Dożyliśmy czasów, kiedy to człowiek ze średnim lub zawodowym wykształceniem zarabia dużo więcej, niż osoba wykształcona. A już na pewno nie przyznawaj się potencjalnemu szefowi, że posiadasz teoretycznie większą wiedzę niż on, bo potraktuje Cię jak zagrożenie. Na koniec chciałbym i życzę wam tego, by słowa „socjolog, politolog, ekonomista” nie były synonimami słowa „bezrobotny”.
Paweł Zimny
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć