Rzecz o konstruktywnej destrukcji. Zimna wojna na prawicy się skończyła. Padły pierwsze strzały. Rafał Aleksander Ziemkiewicz w auli KUL otworzył ogień. Otworzył ogień do Janusza Korwin Mikkego, otworzył ogień do Jarosława Kaczyńskiego, otworzył ogień do Zbigniewa Ziobry.
W swoim wystąpieniu nie oszczędził nikogo z liderów polskiej prawicy. JKM odpowiedział ogniem na Nowym Ekranie, ale siła ognia z RAZa zdała się zaskoczyć samego "lidera jedynej partii prawicowej w Polsce". Cały ciąg wydarzeń nastąpił za sprawą Marszu Niepodległości, który pokazał, że wciąż żywa jest myśl "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". W tym wypadku było to plucie na mundur, jednak co należy z całą stanowczością podkreślić ten właśnie mundur, Polaka walczącego o niepodległość reprezentuje twarz Polski niepodległej.Warto zastanowić się głębiej nad procesem, który ma miejsce. Walka na polskiej prawicy toczy się teraz na wielu frontach. Z jednej strony JKM vs RAZ, z drugiej ZZ vs JK. Konsolidacja sił do okoła Zbigniewa Ziobry, choć nie daje mu wielkich szans na sukces wyborczy z całą pewnością wywrze spory wpływ na poparcie dla PiSu. W szczególności, jeśli potwierdzi się teza, że Ojciec Rydzyk zamierza poprzeć Solidarną Polskę. Lider najbardziej prawicowej partii w Polsce (tym razem piszę o Jarosławi Kaczyńskim) zdecydował się zawalczyć o siły, które dały o sobie znać na Marszu Niepodległości. JKM już od dawna tego próbował. Nawet Marek Jurek próbował się ogłosić twarzą Marszu. Jedynie Zbigniew Ziobro nie wysunął jeszcze swoich pretensji do przewodnictwa tym ruchem. W sytuacji takiej nie dziwi mnie ani trochę postawa Rafała Ziemkiewicza.
O Panu Rafale można pisać wiele. Można pisać dobrze, można pisać źle, ale jednego nie można mu odmówić. Od wielu lat prowadzi bardzo skuteczną działalność edukacyjną. Jako pierwsza osoba publiczna w Polsce sformułował tezę, że trzeba porzucić mrzonki o patriotycznym narodzie polskim, który odrodził się po komunistycznej niewoli. Jako pierwszy zwrócił uwagę na potrzebę powtórnego upolitycznienia mas i edukowania społeczeństwa w duchu patriotycznym. Dlatego ani odrobinę nie dziwi mnie fakt, że otwiera ogień do każdego, kto próbuje zawłaszczyć Marsz Niepodległości i pierwszą realną siłę polityczną w kraju zbudowaną po transformacji ustrojowej. Na swój sposób można to porównać do matki stającej w obronie swojego dziecka. Rafał Ziemkiewicz nie jest oczywiście jedynym rodzicem tego ruchu. Ba, wiele osób odmawia mu praw rodzicielskich w ogóle. Najczęściej jednak są to osoby, które ani trochę nie potrafią zrozumieć fenomenu stojącego za tymi tysiącami młodych ludzi, którzy w duchu patriotycznym świętują, którzy w duchu pełnym szacunku dla naszej historii walczą o lepszą Polskę.
Skąd bierze się powszechne niezrozumienie dla siły tego ruchu? Odpowiedź jest prosta. Nikt z obecnych liderów nie był nigdy w żadnym z miejsc, gdzie ten ruch się zaczął, a jeśli był, nie miał świadomości tego. Nikt z obecnych polityków nie zuważył nawet w jaki sposób ten ruch powstał. Wielu członków tego nieformalnego wciąż ruchu również tego nie wie. Wbrew temu czego chcieliby niektórzy, ruch ten nie powstał w kościele. Wbrew temu co sądzą niektórzy, nie jest to nawet ruch katolicki. By zrozumieć, jak to się stało, że w kraju, w którym wszelkie objawy patriotyzmu są wyśmiewane, hasło "Bóg, Honor i Ojczyzna" uznawane za faszystowskie, a flaga Unii Europejskiej powiewa często zamiast flagi Polski, nie wystarczy wyjść na ulicę 11.11 głosząc "ja popieram". Do tego potrzeba zrozumieć kim są Ci ludzie, którzy nie boją się oskarżeń o śmieszność i kultywowanie "demonów patriotyzmu".
Nie będę się roztrząsał nad korzeniami tego ruchu. Nie chcę dawać walczącym o przywództwo na prawicy broni do ręki. Nie chcę tego, gdyż obecna wojna jest potrzebna. Myślę, że Rafał Ziemkiewicz to zrozumiał. Polska potrzebuje teraz prawicy jak nigdy dotąd. Prawicy pod dobrym przywództwem. Ani Jarosław Kaczyński, ani Janusz Korwin Mikke, ani Marek Jurek, ani Zbigniew Ziobro takim przywódcą nie jest. Zły generał może nawet najlepszą armię wygubić w walce ze słabszym wrogiem. Lepsza armia baranów dowodzona przez lwa, aniżeli armia lwów dowodzona przez barana. Złych generałów-baranów trzeba odsunąć od władzy. Trzeba pozwolić, by ten żywioł, który dał o sobie znać wyłonił własnych przywódców. Nie można pozwolić, by ktoś zmarnotrawił całą tą energię, która tkwi w młodym pokoleniu patriotów. W pokoleniu, które nie tylko chce dobra Polski, ale także szanuje naszą historię i tradycję. Wśród ludzi, którzy nawet jeśli sami nie chodzą co niedzielę do kościoła nie pozwola się pluć na krzyż.
Walka trwa. Nie jest to jednak walka bratobójcza. Jest to walka z uzurpatorami. W wyniku tej walki prawica nie może stracić na sile. Eliminowane są tylko te elementy, które uniemożliwiają patriotom rozwinięcie skrzydeł. Kto nie rozumie, że pod obecnym przywództwem nie ma możliwości zbudowania wystarczającej siły by budować Polskę, powinien odsunąć się w kąt. Kto nie wierzy, że prawica nie potrzebuje ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Janusza Korwin Mikkego, ani Zbigniewa Ziobro niech przynajmniej nie przeszkadza. Przez przeszło dwadzieścia lat Ci generałowie toczyli swój bój. Po efektach ich poznacie. Doprowadzili Polskę na krawędź przepaści. Swoją nieudolnością oddali Polskę we władanie naszym wrogom. Nasi wrogowie jednak są na przegranej pozycji. Oni nie mają za sobą idei łączących tłumy. Oni nie są w stanie zaproponować Polsce nic dobrego. Mogą mieć władzę, mogą mieć media, ale nie mają racji. My mamy armię, oni mają twierdze. My mamy idee, oni mają puste i zużyte już frazesy. U nas generałowie się znajdą, gdy tylko będzie dla nich miejsce na czele, oni armii nie są w stanie zbudować.
Wiem, że wielu z was obruszy się czytając moje słowa. Wiem, że wielu wciąż wierzy w swoich przywódców. Wiem, że ilość doznanych krzywd przez samą solidarność i współczucie nakazuje stać u ich boku. Należą się wam podziękowania. Podziękowania za to, że przez dwadzieścia lat, zapewne całkiem nieświadomie wodziliście wroga za nos. Skupialiście na sobie ogień, w czasie gdy duch w społeczeństwie się rozwijał. Odwróciliście tym uwagę naszych wrogów od tego co było dla Polski największym zagrożeniem. Sprawiliście, że starając sobie wychować swoich popleczników popełniali błąd za błędem, tym samym nas wzmacniając i dając nam nadzieję na zwycięstwo. Za to wam dziękuję. Proszę tylko, nie zniszczcie tego co jest waszym największym, choć nieświadomym sukcesem.
http://spodlasu.nowyekran.pl/post/43228,strzaly-na-prawicy