05.02.2007.

Pink Freud to żadne „trzy akordy, darcie mordy”, bo i akordów jest dużo więcej i mordy w sensie wokalnym nie brakuje.
Jeden wielki przypływ pozytywnej energii, tak najkrócej można streścić wczorajszy koncert. Pink Freud jest jednym z najoryginalniejszych głosów na współczesnej polskiej scenie jazzowej i nie tylko. Wojtek Mazolewski (bas), Tomasz Ziętek (trąbka) i Kuba Staruszkiewicz (perkusja) zaprezentowali pełną witalności i spontaniczności muzykę. Ciągłe improwizacje oraz intrygujące, nowoczesne brzmienie niezamykające się w klasycznym instrumentarium potrafiło naprawdę wbić w klubowe krzesło. Preparowanie instrumentów poprzez wykorzystanie elektronicznego asortymentu wpuściło wiele świeżego powietrza do bogato skonstruowanych kawałków. Forma zespołu nie odebrała chłopakom miejsca na indywidualne zagrania. Tutaj bezkonkurencyjnie moim skromnym zdaniem wygrał Tomasz Ziętek. Jego szalone solówki na trąbce potrafiłby sprawić, że głuchy zacząłby pisać symfonie. Wojtek Mazolewski (notabene syn Mazzolla – protoplasty polskiej sceny jassowej) nawet przy graniu kilku pojedynczych dźwięków, dostawał takiego skrzywienia twarzy jakby coś go bolało, a do tego dochodziły komiczne konwulsje.
Interpretacja „Come As You Are” Nirvany miała wspólny z pierwowzorem chyba tylko tytuł, na korzyść Pink Freuda. Na koncercie można było jeszcze usłyszeć „Rozmowy z kapokiem”, „Velvet”, „Sex Przemoc Lęk i Niemoc”, „Dziwny jest ten Kraj”. Nagłe i nieoczekiwane zwroty akcji, ciągła dynamika sprawiła, że koncert trwający prawie dwie godziny upłynął w „mgnieniu ucha”.

Choć Jazz Klub „Po godzinach” prawie pękał w szwach, to publiczność była nieliczna (około 30 osób). Przyczyny można szukać w wysokich cenach biletów jak na standardy lubelskie (35 złotych), lecz wina leży pewnie też po stronie małej popularności takich dźwięków w Lublinie. Bo gdyby były sztuczne ognie i jakieś fiflaki na scenie, a do tego na wokalu Krzysztof Cugowski czy inna Kozidrak – spokojnie można byłoby zamienić mały lokal na scenę pod Zamkiem.
Płyta "Punk Freud" jest już piątą tej formacji po "Zawijasach”, „Live in Jazzgot", "Sorry music polska" oraz "Jazz fajny jest". Zespół zagrał przeszło kilkaset koncertów w kraju i za granicą ( m.in. na Ukrainie, Słowacji, w Niemczech, Francji, Portugalii, Czechach).