Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

NOT "NOT"

24.03.2007.
not.jpgEkstatyczne recenzje w mediach, które jednocześnie widnieją na okładce płyty jako patroni wydawnictwa. Naszego logo tam nie ma, więc czytajcie spokojnie, bo nikt nie będzie Wam tu wciskał kitu.

NOT to taki polski odpowiednik The Good The Bad And The Queen – supergupa, w skład której wchodzą Kuba Wandachowicz, Marcin Kowalski (Cool Kids Of Death), Robert Tuta (Agressiva 69) oraz Łukasz Klaus (Hedone). Panowie kontynuują dobre, rodzime tradycje grania. Już w otwierającym płytę „Zmienię adres, zmienią imię” mamy coś i z Klausa Mitffocha (zwrotka + zimno falowa muzyka) i Grzegorza Ciechowskiego (słowa w refrenie wystrzeliwane z szybkością karabinu maszynowego). Nie mamy jednak do czynienia z bezmyślną kalką. Brylują błyskotliwe teksty Wandachowicza, znacznie powyżej średniej krajowej. Lider CKOD raz to prowokuje: „Masz to, co chcesz / Nie szarp się już / spokojnie broń na ziemi złóż” („Masz to, co chcesz”), bawi się polskim językiem i składnią: „Miasto świateł / Jasne miasto/ Jasne, że miasto ze świateł ma sens” („Miasto”) lub opowiada absurdalną groteskową historyjkę („Szalony Piotruś”). Warto zwrócić też uwagę na cytat z „Jesieni”: „Nic nie jest na tak / Nic nie jest na nie” – to właściwie mogłoby być credo tego albumu, gdyż wbrew opiniom recenzentów (słuchali oni jej w ogóle?), nie mamy do czynienia z nihilistycznym dziełem. Niestety o ile teksty są świetne, tak muzycznie mam wrażenie, że panowie najlepsze pomysły zachowali dla macierzystych kapel (oprócz wyraźnie wybijającego się „To taka gra”, który znajdzie się w moim topie polskich singli za ten rok). Efekt jest tego taki, że z debiutem NOT jest jak z ładną, inteligentną dziewczyną, ale w której nie widzimy tego „czegoś”. Obiektywnie doceniamy jej zalety, ale to za mało by chcieć się z nią związać na dłuższą metę.

Na końcu słów kilka o wydaniu. Nie dość, że album jest świetnie wyprodukowany, to jeszcze graficznie dostajemy typowe 10 na 10. Miło, że zespół zadbał o stronę wizualną, bo to taki drobiazg co prawda, ale cieszący oko i dotyk (np. sylwetki muzyków są pociągnięte matem, tło zaś, na którym się znajdują jest kredowe). W takich wypadkach nie żal wydać tych 27 zł, szczególnie, że to odpowiednik 7 piw barowych, czyli 2 wieczorów większości studentów. To naprawdę nie dużo i nie rośnie nam od tego brzuch.

Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć