Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

Negatyw Graffiti, 28.02.2007, Lublin

03.03.2007.
1c15ff81239ada5349fefab20777fea9small_dsc_0204.jpgNegatyw to zespół, za którym ciągną się różne porównania. A to ze względu na pochodzenie jeden rzuci hasło „Myslovitz”, by zaraz drugi zawtórował „Sonic Youth”. To ostatnie jednak nie jest tak zupełnie pozbawione sensu.

Ekipa w składzie: Mietall Waluś (wokal, gitara elektryczna i akustyczna), Darek Kowolik (gitara elektryczna), Krystian „Carlos” Różycki (bas), Adrian „Afgan” Gąsior (gitara elektryczna) oraz Rafał „Młody” Pożoga (perkusja) pojawiła się na scenie o 20. Zaczęli od transowego „Paczatarez”, czyli pierwszej piosenki z debiutanckiego longplaya o tym samym tytule. Ten numer to właściwie definicja stylu Negatywu, przy okazji zapowiedź tego, w czym najlepiej wypadają na żywo. Dialog trzech gitar elektrycznych budujący gęstą ścianę złożoną z przesterów, riffów i melodii, podbudowany solidnym fundamentem pod postacią precyzyjnej sekcji rytmicznej. To z tego właśnie powodu co niektórzy porównują ich do Sonic Youth. Gdyby się bawić w takie odniesienia, to mi osobiście Ślązacy przypominają trochę Sigur Ros – może nie słucham ich nałogowo w domu, choć płyty posiadam, ale na scenie zyskują o 100 %. Negatyw na płycie, a Negatyw na żywo to zupełnie dwie różne bajki.
 04e01273a7ceea5316a0f8c7461b0466small_dsc_0619.jpg
 small_dsc_0066.jpg

Panowie z Negatywu live prezentują się mocno rock and rollowo, co trzeba przyznać, że cieszy oko. W ten wieczór Mietall ubrany na czarno, schowany za okularami a la „The Fly” Bono z czasów Zoo TV, skąpany co jakiś czas w czerwonym świetle i dymie prezentował się całkiem demonicznie. Co chwilę któryś z gitarzystów odgrywał swoje partie z zapalonym papierosem w ustach, a basista ściągał łyki z Heinekena. Ktoś powie, że to „pierdółki”, ale believe me – w przypadku takiego grania buduje to klimat koncertu.

Na set złożyły się piosenki z trzech dotychczas wydanych płyt, czyli: „Paczatarez”, „Pamiętaj”, „Manchester” i choć czwarta już tuż tuż (wg zapowiedzi jesień tego roku), to póki co zespół nie odkrywa swoich kart. Zgodnie z oczekiwaniami panowie zaprezentowali swoje najmocniejsze atuty w repertuarze, było więc i „Lubię was” i „Dziewczyny nie palcie marihuany”. Singlowy „Mam to, co chciałem” zabrzmiał dwa razy, w tym na bisie, gdzie oczywiście nie mogło zabraknąć też tej piosenki, od której właściwie wszystko się zaczęło, czyli „Amsterdamu”. Czasem Mietall chwytał za akustyka, zaś przy „Czerwonych tulipanach” Darek Kowolik stanął za klawiszami. Generalnie solidna rzemieślnicza robota dominowała nad efekciarstwem, ale i też nikt ze zgromadzonych tego wieczora w Graffiti nie oczekiwał grania na instrumentach z zamkniętymi oczami, deszczu confetti czy kolorowych serpentyn. „To nie o to, nie o to”, jak mawiał Jacek Borusiński w jednym ze skeczy kabaretu Mumio. Prywatnie zabrakło mi moich faworytów, czyli piosenek „Czwarta rano (w MC Broda)” czy „Manchester”. Dziwił też brak singlowego, psychodelicznego „Myślałem, że”.
 a2979670eb3dae2dc46156a1c6ef5738small_dsc_0617_1.jpg
 b720a9bdbdc963f71a19faded59e9f93small_dsc_0050.jpg

Wracając do publiczności - znowu muszę pochwalić i zganić. Pochwalić za ciepłe przyjęcie zespołu, o czym zresztą wspomniał Mietall, gdy powiedział, że choć zmęczenie, to gdy wychodzi się na koncert i ma się TAKI odbiór wśród słuchaczy, to znowu „chce się grać i napić piwa”. Niestety, frekwencja to porażka. Nie wiem co się dzieje, pewnie to wypadkowa i wielu imprez w marcu w Lublinie (trzeba wybierać, w co ulokować pieniądze) i nadal niestety słabego odbioru rocka alternatywnego w naszym mieście, ale też fakt faktem, że kiedyś więcej osób chodziło na koncerty. To tyczy się zresztą m.in. i Negatywu, na który w naszym mieście jeszcze 2-3 lata temu potrafiło przyjść znacznie więcej osób. Nie zamierzam się rozwodzić nad tym problemem (już to zrobiłem?), ale może rzeczywiście jest tak, jak powiedział mi kolega, że większość jego znajomych, którzy słuchali tego rodzaju muzyki, pracuje teraz w Anglii bądź Irlandii. Ktoś z publiczności krzyknął nawet w pewnym momencie „frekwencja”, co Mietall od razu zripostował, że „nie o to chodzi, nie gramy dla każdego” jednocześnie dziękując tym, którzy przybyli...

Chciałbym podziękować panu Rafałowi Kotłowskiemu za udostępnienie zdjęć z koncertu.

tekst: Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
zdjęcia: Rafał Kotłowski (eventstudio.pl)