Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

Black Rebel Motorcycle Club "Baby 81"

22.07.2007.
music_phases39255.jpegKorzystając z okresu wakacyjnego i chwilowej posuchy na rynku ciekawych wydawnictw muzycznych, nadrabiamy zaległości prezentując Wam płytę dobrą, acz...

Black Rebel Motorcycle Club po raz pierwszy objawili się światu w 2001 roku, kiedy to ukazał się ich debiutancki, zatytułowany tak jak nazwa kapeli album. Na „Black Rebel Motorcycle Club” znalazły się takie hymny pokoleniowe, jak „Whatever Happened to My Rock and Roll (Punk Song)” czy „Spread Your Love”, a że zespół umiejętnie łączył mocno przesterowane gitary i basy z zabójczymi melodiami, trójkę z Kalifornii z miejsca okrzyknięto nowymi The Jesus And Mary Chain. Potem była jeszcze już nie tak przebojowa, ale bardzo równa „Take Them On, On Your Own” z 2003 roku i wreszcie zaskakująca trzecia płyta. „Howl” prezentował bardziej wyciszone, refleksyjne oblicze kapeli – panowie odłączyli gitary od prądu, zwrócili się w stronę folku i odmienili wyraz „melancholia” przez 13 kompozycji. W maju tego roku ukazała się „Baby 81”.

Z BRMC miałem zawsze jeden, zasadniczy problem. Większość ich utworów z pojedyncza, to bardzo mocne punkty w swojej kategorii wagowej. Ich płyty słuchane w całości mogą za to nużyć, a utwory sprawiać wrażenie, że zlewają się w jednolitą masę. Podobnie jest z „Baby 81”, na której Kalifornijczycy znaleźli złoty środek pomiędzy hedonistycznym rockiem z dwóch pierwszych płyt a lirycznością „Howl”. Chcecie się rzucić w wir totalnie rozpustnej, dzikiej zabawy? Takie „Weapon of Choice”, „Berlin”, „Lien on Your Dreams” lub „Need Some Air” służą pomocą. Po każdej zabawie następuje jednak moment, kiedy trzeba złapać oddech i także tu mamy mocny zestaw, że wymienię absolutnie cudowny „Killing The Light” (The Rolling Stones, którzy postanowili mocniej przyłoić?), Wyspiarskie „Not What You Wanted” i „All You Do is Talk” (skojarzenia z Radiohead jak najbardziej na miejscu). Na osobliwość tej płyty składają się jeszcze pachnący grunge „Cold Wind” i dziewięciominutowy „American X”.

Mimo pewnych zastrzeżeń, o których wspomniałem wyżej, „Baby 81” na pewno jest godna polecenia, tym bardziej, że całość została wydana w eleganckim, podwójnym opakowaniu, także oprócz doznań słuchowych, mamy też ucztę dla oczu.

Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć