Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

Monitor może cię zdradzić

29.08.2006.
monitor_d.jpgKażdy monitor jest jednocześnie nadajnikiem – również nowoczesne ekrany laptopów mogą bez większego wysiłku podglądać intruzi

Z zewnątrz scena ta wygląda całkiem zwyczajnie. Czerwony volkswagen-bus stoi przy krawężniku ulicy w dzielnicy przemysłowej w Diepholz, zaparkowany przed biurem średniej wielkości firmy. Szyby pojazdu są przyćmione. W samochodzie 29-letni Lars Friedrichs zastygł ze wzrokiem utkwionym w czarno-biały monitor. “Zaraz będę go miał” – szepcze ten blondyn o chłopięcym wyglądzie.
Antenę nastawił na biuro naprzeciwko. Z wyczuciem, jak harfista, porusza prawym palcem wskazującym pokrętła modułu sterowniczego swego odbiornika. Nagle na 618,7 megahercach pojawia się przed nim odwzorowanie ekranu użytkownika, czarno-białe i nieco rozmyte. Widać długą tabelę cen z programu Excel, uzupełnianą jak gdyby niewidzialną ręką o kolejne pozycje. Friedrichs może słowo po słowie odczytywać to, co wstukiwane jest w biurze naprzeciwko.

Szpiegowski atak to tylko demonstracja tego, co możliwe. Friedrichs pracuje dla firmy bezpieczeństwa komputerowego GBS, która należy do jego ojca.

Właściciel podglądanego komputera jest zdumiony, gdy Friedrichs przedstawia mu skradzione dane. Świadkiem eksperymentu był również Uwe Claaßen, który w dolnosaksońskim Urzędzie Ochrony Konstytucji zajmuje się szpiegostwem przemysłowym. “Nie ma wiarygodnych liczb, ile firm szpiegowanych jest tą metodą, gdyż w przeciwieństwie do włamywaczy czy wirusów komputerowych ataki te nie pozostawiają żadnych śladów. Kto może powiedzieć, czy w ubiegłym tygodniu nie parkował przed jego drzwiami zwyczajny wóz dostawczy?” – pyta Claaßen.

“Tempest” (burza) – tak nazywają fachowcy wykorzystanie owej luki w ochronie danych. Mało który użytkownik komputera wie, że każdy ekran działa jak antena, wysyłając impulsy elektromagnetyczne. Gdy ktoś wychwytuje anteną z powietrza te emisje i odwzorowuje je na własnym komputerze, może spokojnie przechwytywać poufne dane.

W zależności od natężenia sygnałów zakłócających ekranowy szpieg może nawet z odległości stu metrów śledzić przez szyby wysokościowego biurowca na przykład dyktowanie strategii firmy przez prezesa zarządu. Zasięg zależy od wielu czynników, między innymi od wilgotności powietrza. “Parne letnie dni są idealne, gdyż powietrze dobrze wtedy przewodzi” – mówi Friedrichs.

Tempest nie jest właściwie niczym nowym. Już w latach 80. holenderski naukowiec Wim van Eck krążył ze skonstruowanym przez siebie specjalnym urządzeniem po londyńskiej dzielnicy biurowej, by publicznie demonstrować istnienie podstępnego efektu nadawczego. Wojsko, tajne służby i dyplomaci zaczęli wtedy gorączkowo zabezpieczać swoje biura przed rozsiewaniem zdradzieckiego promieniowania – albo samemu wykorzystywać je w szpiegowskich celach. Wkrótce wokół Tempesta rozwinęła się cała gałąź przemysłu, której roczne obroty już w 1990 roku szacowano na ponad miliard dolarów. Problem wydawał się przezwyciężony, gdy nowe, płaskie displeje zastąpiły silnie promieniujące kineskopy. Ale teraz wiadomo, że to nieprawda. “Nawet notebooki można nieźle podsłuchiwać” – mówi Friedrichs. Przewody, przede wszystkim te prowadzące do ekranu, działają bowiem jak całkiem silne nadajniki.

 Około tysiąca euro żąda Friedrichs za uodpornienie ekranu na podsłuchiwanie. Do tej pory jego klienci reprezentowali przede wszystkim wojsko, ale ostatnio coraz więcej prywatnych firm chce zabezpieczyć swoje komputery. W odizolowanej od promieniowania kabinie pomiarowej, wytapetowanej ferrytowymi kaflami, majstruje tak długo, aż niepożądany nadajnik zamilknie.

“Ryzyko szpiegowania wzrasta choćby dlatego, że elementy składowe i oprogramowanie tanieją” – mówi naukowiec branży komputerowej Markus Kuhn, docent na uniwersytecie w Cambridge. – To, co było wcześniej tak drogie, że mogły sobie na to pozwolić tylko tajne służby, można dziś skompletować za kilka tysięcy euro” – dodaje. Ten specjalista rodem z Monachium doradza Friedrichsowi, skonstruował również elektroniczne sterowanie jego szpiegowskiego przyrządu. Kuhn bez przerwy niepokoi fachowców nowymi pomysłami z tej dziedziny. W tej chwili bada, jak dałoby się podglądać karty czipowe, gdy na przykład transmitują własne dane do ulicznego bankomatu. Swoje ustalenia na te temat chce przedstawić jesienią.

 Tego rodzaju scenariusze sprzyjają interesom Friedrichsa, który żyje ze strachu swoich klientów. Firmy stoją w kolejce: w ciągu najbliższego roku ma uodpornić na podsłuchiwanie sześć tysięcy urządzeń.
 
Źródło: Spiegel