Chcesz uniknąć licznych schorzeń, zawsze czuć się młodo i aktywnie? Najprostszą receptą na to jest codzienna dawka śmiechu!
Amerykańscy naukowcy wykazali, iż śmiech jest doskonałym lekarstwem, zapobiegającym schorzeniom serca, depresji oraz innym chorobom cywilizacyjnym. Wraz z ćwiczeniami fizycznymi (wykonywanymi regularnie, najlepiej 30 minut 3 razy w tygodniu), 15 minut śmiechu dziennie zasadniczo poprawia stan zdrowia i systemu krwionośnego. Ponadto, wstrząsający przeponą śmiech jest doskonałą gimnastyką twarzy, klatki piersiowej i brzucha. Dzięki temu ma działanie odmładzające, wspomagające odchudzanie. Podczas śmiechu z organizmu uwalniane są duże ilości energii, co przyspiesza krwioobieg, a za tym również trawienie oraz przemianę materii. Poza tym, śmiejąc się dotleniamy skutecznie organizm, gdyż pobieramy wtedy jednorazowo aż 1, 5 litra powietrza ( przy zwykłym, płytkim oddychaniu tylko 0, 5 litra). Śmiech pobudza również układ odpornościowy, hamując wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za stres (kortyzolu i adrenaliny), a zwiększa wydzielanie hormonów szczęścia (endorfin).
Istnieją cztery stopnie śmiechu:
1. twarz bez grymasu, ale promieniejąca radością
2. delikatny uśmiech i bezgłośny chichot
3. słyszalny, donośny śmiech
4. śmiech do łez.
Najkorzystniejszy dla zdrowia jest oczywiście ten czwarty stopień.
Oprócz czysto zdrowotnych zalet śmiechu, warto zwrócić uwagę również na jego walory „społeczne”. Ułatwia on bowiem kontakty z ludźmi, budzi zaufanie i pozytywne uczucia u nowopoznanych osób. Często bywa gwarancją sukcesu – zawodowego, czy też towarzyskiego, gdyż zmniejsza nieśmiałość, łagodzi lęk, zjednuje akceptację otoczenia. Powszechnie sądzi się, iż ludzie z poczuciem humoru są godni zaufania w przeciwieństwie do ponuraków. Amerykanie mawiają, że szeroki uśmiech wart jest milion dolarów, co może okazać się prawdą, gdyż dzięki niemu łatwiej jest pozyskać klientów!
Jak więc sprawić, by śmiech rzeczywiście zagościł na dobre w naszym codziennym życiu? Po pierwsze, jak najczęściej przebywać w dobrym towarzystwie, np. przyjaciół czy znajomych ze studiów – śmiech jest zaraźliwy, dlatego w grupie znacznie o niego łatwiej. Po drugie – wyostrzyć wzrok i słuch na komiczne sytuacje i zdarzenia, najlepiej też nabrać dystansu do samego siebie i śmiać się również z własnych pomyłek. Ponadto, oglądać dużo komedii oraz tak popularnych wśród studentów kabaretów. Badania wykazały, że znacznie zmniejsza to wskaźniki przygnębienia oraz wyraźnie przyspiesza przepływ krwi. A więc – wszystkiego wesołego!
Ewa Kwiecińska
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć