Przykre wspomnienia - gdzie są w mózgu?
24.08.2006.

Wiemy już, które miejsce w mózgu pozwala "odgrzebać" przykre wspomnienia. Teraz naukowcy zamierzają sprawdzić, czy przyjemne zdarzenia (np. pamięć o smacznym jedzeniu) też przypominamy sobie dzięki niemu, czy też może ich pamiętanie rządzi się innymi prawami
Chyba każdy czasem się męczył, by przypomnieć sobie linijkę świetnie znanego kiedyś wiersza albo adres dawno niewidzianej cioci, którą zamierzał odwiedzić. Taki mentalny wysiłek nie zawsze bywa uwieńczony sukcesem, choć czasami wydaje się nam, że rozwiązanie problemu mamy już niemal na końcu języka. Dzięki pracy opublikowanej w "Science" lepiej wiemy, gdzie się chowają wspomnienia. Choć na razie tylko te związane z przykrymi doświadczeniami.
Zachować wspomnienia
Zapamiętywanie informacji wiąże się z produkcją białek i zmianami w sieci połączeń między komórkami nerwowymi w hipokampie - niewielkiej strukturze naszego mózgu. Wytworzone wspomnienia nie pozostają tam jednak na zawsze. Jak bowiem wiadomo, przy uszkodzeniu tego fragmentu mózgu wymazaniu ulega głównie pamięć niedawnych wydarzeń, podczas gdy odległe fakty pozostają zwykle dostępne.
Jeśli więc nie hipokamp, to co odpowiada za możliwość przypomnienia sobie na emeryturze wyuczonej w szkole regułki albo zasłyszanej na studenckim obozie piosenki - zastanawiał się zespół badaczy, w którym pracował m.in. prof. Leszek Kaczmarek z warszawskiego Instytutu im. Nenckiego PAN.
By znaleźć "włącznik" odpowiadający za pamiętanie dawno nabytych doświadczeń, naukowcy posłużyli się - jak to zwykle - laboratoryjnymi myszami. Oprócz zwyczajnych użyli do eksperymentu także gryzoni, które nie miały tzw. pamięci długotrwałej. W wyniku genetycznej mutacji uszkodzony został u nich pewien enzym (kinaza ?-CaMKII), który podejrzewano o kluczową rolę w trwałym zapisywaniu tzw. śladów pamięciowych. Choć myszy potrafiły się uczyć równie dobrze jak ich "normalne" kuzynki, po dłuższym czasie cała nabyta wiedza wyparowywała.
Obie grupy myszek wpuszczano do klatki, w której rażono je łagodnymi elektrycznymi impulsami. Gdy następnego dnia wkładano je do tej samej klatki, wszystkie zastygały w bezruchu, mimo że nikt nie drażnił im już łapek prądem. Różnica pojawiła się po 36 dniach. Zwyczajne gryzonie nadal pamiętały przykre doświadczenia i po włożeniu do klatki zastygały w bezruchu. "Zapominalskie" zachowywały się tak, jakby wcześniej w tym miejscu nie spotkało ich nic złego. Różnice były też wyraźne w samych komórkach nerwowych. U "normalnych" myszy po 36 dniach pewne geny (zif268 i c-fos) związane z aktywnością neuronów w wielu obszarach kory mózgowej były dużo aktywniejsze niż po jednym. W "zapominalskich" mózgach ich aktywność pozostała na tym samym poziomie.
- Naszym zdaniem zapamiętywane wydarzenia są w ciągu kilku tygodni przekazywane, najprawdopodobniej podczas snu, z hipokampa do kory mózgowej - uważa dr Paul Frankland, współautor pracy. W ten sposób zwalnia się w nim miejsce dla kolejnych informacji. Brak kinazy ?-CaMKII u zmutowanych myszy uniemożliwia konieczną do tego reorganizację połączeń między komórkami nerwowymi, a co za tym idzie trwałe zapamiętywanie.
Znieczulić pamięć
Najciekawsze były jednak wyniki kolejnego eksperymentu. Naukowcy wyłączali w nim na pewien czas obszary mysiego mózgu, które wcześniej zidentyfikowali jako zaangażowane w przechowywanie przykrych wspomnień. Ku swemu zdziwieniu odkryli, że choć informacje te są rozproszone w różnych częściach mózgu, to za ich przypominanie odpowiedzialny jest tylko jeden niewielki obszar - tzw. przednia kora zakrętu obręczy (ACC). Jego "znieczulenie" przy użyciu lidokainy sprawiało, że także "normalne" myszy zapominały o dawno (przed ponad dwoma tygodniami) wyuczonym strachu, choć świetnie pamiętały nieprzyjemne wstrząsy, jeśli przeżyły je zaledwie kilka dni wcześniej.
- Jak widać, przedni zakręt obręczy pełni specjalną funkcję w utrzymywaniu przy życiu dawnych nieprzyjemnych wspomnień - wyjaśnia prof. Alcino Silva, jeden z autorów pracy. - Zbiera w jedną całość sygnały pamięciowe pochodzące z różnych obszarów mózgu. Jeśli zakręt działa nieprawidłowo, zamiast całości mamy tylko rozsypane fragmenty wspomnień, z których niewiele wynika. Być może coś takiego dzieje się właśnie w demencji - dodaje naukowiec.
- Teraz, gdy dowiedzieliśmy się, gdzie trzeba szukać, jesteśmy bliżej odkrycia nowych leków, dzięki którym można będzie wpływać na pamięć i leczyć jej zaburzenia - dodaje dr Frankland.
Źródło: gazeta.pl