Tu narratorem jest rytm
20.03.2007.

Kiedy ktoś mnie pyta, do jakiego kraju chciałabym pojechać, zawsze wymieniam jeden i ten sam. Kraj – marzenie. Z gwarnym, kosmopolitycznym Dublinem, maleńkimi wioskami, łagodnymi pagórkami, niebieskimi jeziorami... Ten kraj to Irlandia. Ma wiele twarzy. Przyciąga, intryguje i urzeka. Zatem ciągle mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę. Stanę na zboczu romantycznego urwiska i poczuję wiatr we włosach...
Póki co w Irlandii nie byłam, ale ją sobie skrzętnie wyobrażam. Wszystko za sprawą muzyki i tańca. Wszystko za sprawą widowiska „RHYTHM of the DANCE” w wykonaniu zespołu National Dance Company of Ireland, który w sobotę 17 marca w lubelskiej hali Globus, pokazał dynamiczne i piękne show. To właśnie dźwięki dud i tradycyjne pieśni przenoszą na Zieloną Wyspę, w krainę spowitą mgłą znad morskich klifów.
Imponująca technika tańca wprawia w zdumienie. To jedyne w swoim rodzaju połączenie oryginalnego ducha narodowych tańców, pieśni i legend wraz z nowoczesnymi wpływami, co tworzy niepowtarzalną całość.
Pulsujący rytm jest motywem przewodnim spektaklu. Hołdem dla sił witalnych i radości życia. Wyprostowani i uśmiechnięci tancerze nie dają po sobie poznać jak kolosalnym wysiłkiem jest osiągnięcie perfekcyjnej techniki i idealnego zgrania. Na scenie są jednością. Z doskonałą precyzją wybijają rytm. Gdy tańczą razem, idealnie równy stukot ich butów przyprawia o gęsią skórkę i ciarki na plecach. Momentami wydaje się, że tancerze mają nogi z gumy. Tego nie da się z niczym porównać.
W ich żyłach pulsuje rytm muzyki. Tego nie można się nauczyć, z tym trzeba się urodzić. Emanujący energią taniec, dynamiczna choreografia ukazują autentyczną irlandzką duszę. Scena wibruje miarowo, a rytm wprawia w drganie.
Niezwykła historia opowiedziana w niecodzienny sposób, którą wyróżnia niepodrabialny autentyzm. Jednym słowem to „roztańczona dusza” Irlandii.
Fantastyczne. Gorąco polecam!
Justyna Jurkowska
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć