Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

"Testosteron"- zabawnie nie tylko o hormonach

04.03.2007.
testosteron.jpgCzy można być wrażliwym człowiekiem, a zarazem biologicznym samcem, którego wodzi nie tylko za nos, testosteron? Co poza kiszonymi ogórkami można wynieść z wesela bez panny młodej? Na te i wiele innych pytań, stara się odpowiedzieć "Testosteron"- komedia hormonalna Andrzeja Saramonowicza i Tomasza Koneckiego.

Wesele Kornela, ornitologa ze znana piosenkarką Alicją zapowiada się na atrakcję towarzyską Warszawy. W lokalu trwają ostatnie przygotowania do tej pompy. Nieoczekiwanie wpadają tam trzej mężczyźni, ubrani na czarno, wciągając ze sobą pobitego chłopaka, po czym się barykadują. Stety niestety, do ślubu nie dochodzi, gdyż niedoszła panna młoda ucieka sprzed ołtarza. Tak zaczyna się „Testosteron”, historia 7 powiązanych w różny sposób ze sobą mężczyzn. Film dotyka głownie ich relacji z kobietami. Przegadany na korzyść, pozbawiony politycznie poprawnego nadęcia, stara się w komediowy sposób odpowiedzieć na wiele pytań ze sfery damsko-męskiej. Borys Szyc, w świetnej roli cwanego kelnera, przekazującego zamkniętej gawiedzi, dość prymitywne sposoby na zdobycie kobiety. Poza nim z dobrej strony pokazał się Krzysztof Stelmaszyk, znany testosteron1.jpggłównie z drewnianych seriali. Piotr Adamczyk, objawiając swój talent komediowy, w końcu wyszedł z szuflady aktora od wielkich Polaków, po rolach Chopina i papieża. Reszta obsady również trzyma poziom, a mamy tutaj przegląd znanych aktorów młodego pokolenia Maciej Stuhr, Cezary Kosiński, Tomasz Karolak i Tomasz Kot. Dobra gra, nietuzinkowy scenariusz oraz żywe i zabawne dialogi sprawiają, że film nie nudzi. Testosteron jest naprawdę udana komedią, co ostatnio w Polsce należało do rzadkości. I co najważniejsze w odróżnieniu do innych współczesnych polskich komedii, śmieszy.

„Testosteron” najpierw był sztuką Andrzeja Saramonowicza, w reżyserii Agnieszki Glińskiej. W warszawskim Teatrze Montownia, spektakl od 2002 roku obejrzało w sumie 100 tysięcy widzów. Rekordy popularności bił także poza stolicą, w Krakowie, Łodzi, Jeleniej Górze i Bielsku-Białej i w Nitrze na Słowacji. Andrzej Saramonowicz i Tomasz Konecki nakręcili film by, jak mówią „sprawić ludziom przyjemność, jeśli widzom poprawi humory na dwie godziny to jest dużo, jeżeli na trzy godziny – świetnie, a jeśli na pięć dni – wręcz wyśmienicie.” Po znakomitym przyjęciu sztuki, film może śmiało stać się numer jeden, w polskim box office tego miesiąca, tym bardziej, że zręcznie przeniesiono ją z desek teatru na ekran.

Paweł Dąbek
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć