Trzymam w ręku grudniowy numer „Machiny”, a tam tradycyjnie krzykliwie i hasłowo: „o tym będzie głośno”, „my już wiemy”, „jasnowidzenie 2007”! Artykuł o zespołach, zjawiskach społecznych oraz nowinkach technologicznych, które zdominują obecny rok. Z kolorowego śmietnika udaje mi się wydobyć fragment o wszystko mówiącym tytule „Warto zainwestować”. To o nich. Nazywają się Muchy.
Na ile jesteście zdeterminowani, by odnieść sukces? Czy gdyby Wasza kapela została ochrzczona mianem „najlepszego zespołu bez kontraktu w dziejach nowej polskiej fonografii”, a nikt, absolutnie nikt, nie chciał Was wydać, to czy byście się załamali?
Mają za sobą Radiową Trójkę – koncert w studiu już był, piosenki często goszczą na falach eteru, lada dzień pojawi się składanka audycji Piotra Stelmacha „Offensywa”, gdzie na singiel promujący wybrano właśnie ich numer, „Miasto doznań”, który już został nazwany „polskim singlem roku”. W lutym!
Ich „wkład w sukces polskiej reprezentacji na mundialu” (jak sami mówią), czyli piosenka „Najważniejszy dzień” wygrała zestawienie singli ad 2006 na Porcys pozostawiając w pobitym polu takich wykonawców, jak Nelly Furtado, Jamiroquai, Beyonce, Junior Boys czy Lupe Fiasco. Dziennikarz tego portalu Tomasz Waśko tak się zapalił na ten numer, że zaczynał nim w radio 6 audycji z rzędu. Z resztą cała ich demówka „Galanteria” doczekała się recenzji na Porcys (spróbujcie znaleźć tam jakąkolwiek inną zrecenzowaną płytę demo) i dostała się na listę „Rekomendacje 2006”.
Skoro o Porcys mowa, wiadomo, że ten portal konkuruje z innym portalem muzycznym, Screenagers. Działa takie mniej więcej prawo, że to, co zostanie pochwalone na pierwszym, zostanie zbesztane z błotem na drugim. W przypadku Much stał się cud – zarówno redaktorzy serwisów, jak i czytelnicy / użytkownicy forum wychwalają Muchy pod niebiosa. To tak, jakby kibice Legii i Widzewa zaczęli mówić jednym głosem.
Skąd ta ekstaza na punkcie Much? Po pierwsze panowie z Poznania nagrywają naprawdę fantastyczne numery, a ich siła polega na tym, że nie starają się być bardzo popowi, ani też bardzo indie. Wyważenie. Muchy czerpią z najlepszych tradycji gitarowego grania – post punk, big beat, rock, pop – to wszystko jest w ich muzyce. Tak się gra na świecie. Zarazem to bardzo polska muzyka. Osadzenie w naszych realiach znajdujące odzwierciedlenie w tekstach, to jedno. Na ten przykład piosenka „Kołobrzeg – Świnoujście”, która oparta jest na dialogach z „Niewinnych czarodziei” Wajdy. Muzyka nawiązująca do tradycji polskiej piosenki to drugie. Właśnie, pamiętacie jeszcze, kto napisał muzykę do tego fantastycznego filmu? Krzysztof Komeda i tak też końcowy fragment „Kołobrzegu” wydaje się niemalże hołdem dla tego wybitnego artysty.
Czytam wspomniany na początku artykuł w „Machinie” i rozpaczliwy apel Anny Gacek do polskich „mejdżersów”, by zainteresowali się Muchami. Stan na grudzień wynosił 15 wytwórni bez odpowiedzi. A ponoć na imprezach branżowych ludzie się nimi zachwycają. Basista Piotr Maciejewski mówi: „Złudzenia minęły, więc niewykluczone, że w najbliższym czasie zaczniemy Galanterię, k..., po prostu rozdawać przechodniom i podrzucać do wózków w hipermarketach”. Ale... 16 marca pojawi się na rynku składanka „Offensywa”, tydzień wcześniej „Miasto doznań” jako limitowany singiel. Jest więc szansa, że część powyższych faktów straci na znaczeniu. Miejcie uszy szeroko otwarte.
Garść przydatnych adresów:
http://www.muchy.net/
http://www.myspace.com/muchyband
http://www.last.fm/music/Muchy
http://www.purevolume.com/muchy
http://numberonemusic.com/muchy/
Łukasz Kuśmierz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć