Pod wielkim dachem nieba...
03.04.2007.

Do Lublina przyjeżdżają od kilku lat i zawsze oczekiwani są z niesłabnącą radością, by nie rzec - z tęsknotą! Lubelska publiczność traktuje ich jak swą przysłowiową "drugą połowę"! Przywożą do Lublina to, co najcenniejsze - szum potoku, zapach gór, mgiełkę nostalgii, wiatr w plecy, żar ogniska...
Znowu zagrali... Pierwszego kwietnia chłopaki z SDM-u zabrali nas na leśne polany marzeń, gdzie "bieszczadzkie anioły" tańczą przy ognisku, a grupa turystów, gdzieś w górach, śpiewa bluesa o czwartej nad ranem.
Są wyjątkową i niepowtarzalną grupą muzyczną. Działają jak magnes. I nie ważne czy jest to Nowy Jork, Chicago czy właśnie Lublin. „Stare Dobre Małżeństwo” znalazło jedyny dla siebie sposób na śpiewanie poezji bez przynudzania
i narodowego cierpiętnictwa. Okazuje się bowiem, iż poezją można czarować, olśniewać, zachwycać. Trzeba ją tylko tak śpiewać, żeby za każdym razem coś nowego odkrywała, wciąż nas zaskakiwała. SDM z pewnością posiada umiejętność przetwarzania poezji i ta umiejętność jest znaczna, skoro udało mu się wiele przebojów wyśpiewać i to do wierszy, których nikt nie podejrzewał o przebojowość. Intuicyjnie i zmysłowo umuzyczniają poezję.
SDM nie jest lansowany przez media. Nie słychać ich w rozgłośniach radiowych. Telewizja też ich nie rozpieszcza, a oni są w salach koncertowych, na bieszczadzkich połoninach, przy ogniskach, wreszcie na płytach tak chętnie słuchanych. Jest to najlepszy dowód na to, iż wokół tego zespołu istnieje rodzaj legendy, powtarzanej z ust do ust.
Dodatkowo wymykają się krytykom i nie dają się zaszufladkować. Najważniejsze, że kocha ich publiczność i to nie dlatego, iż chcą się jej przypodobać. Oni po prostu robią swoje - z żelazną konsekwencją godną podziwu. Jest to dowód na to, że to co robią ma wysoką artystyczną aprobatę i jest prawie jednoznacznie akceptowane.
Swą muzyką niosą radość, zachwyt i olśnienie światem. Są refleksyjni i pełni zadumy, a jednocześnie tryskają humorem i „mrużą oko” w ironicznych balladach. Ich droga twórcza przypomina leśną ścieżkę pełną niespodzianek i zauroczeń. I to ciągłe zaskakiwanie słuchaczy. Ale nie ma się co dziwić „Stare Dobre Małżeństwo” jest jak dobre wino. Im starsze - tym lepsze. Im dojrzalsze - tym mocniej uderza do głowy...
Justyna Jurkowska
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć