Nowe planety wokół Słońca?
18.08.2006.

Czy już od września dzieci będą się uczyć, że Układ Słoneczny składa się z 12, a nie dziewięciu planet? To bardzo możliwe. Nad powiększeniem naszego systemu planetarnego debatują w Pradze astronomowie
Saturn z jednym ze swoich księżyców. sfotografowany z odległości 2 mln km przez sondę Cassini. Zdjęcie wykonano 16 marca 2006 roku
Całe zamieszanie wywołała Xena, planetoida, która krąży daleko za Plutonem, 16 mld km od Ziemi. Odkryło ją rok temu (analizując zdjęcia wykonane w 2003 r.) trzech amerykańskich astronomów: Michael Brown, Chadwick Trujillo i David Rabinowitz. Xena to nieoficjalna nazwa, która pochodzi od filmowego imienia pięknej i wojowniczej księżniczki z małego ekranu. Oficjalnie planetoida znana jest pod mało romantyczną nazwą - 2003 UB313.
W kwietniu tego roku obserwacje wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a pokazały, że 2003 UB313 ma średnicę 3 tys. km i tym samym jest większa od Plutona (ok. 2,3 tys. km średnicy). Po tym odkryciu w Układzie Słonecznym zrobił się bałagan. Niektórzy astronomowie proponowali, by Plutona zdegradować do rangi zwykłej planetoidy. Inni, żeby uznać Xenę za planetę. Eksperci Międzynarodowej Unii Astronomicznej, która od 1919 r. odpowiada za nazywanie planet i ich księżyców, wymyślili rozwiązanie prawdziwie salomonowe.
Pluton mniej więcej ważny
Specjalnie powołany siedmioosobowy komitet zaproponował, by uznać, że w skład Układu Słonecznego wchodzi 12 planet. Wśród nich znalazłoby się osiem największych planet klasycznych: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Do nich dołączyłyby trzy planety "plutonopodobne" - sam Pluton, Charon, a także 2003 UB313 (bardziej wdzięcznej nazwy Unia jeszcze nie wymyśliła; nazwa Xena raczej nie przejdzie - brzmi przy pozostałych, boskich nazwach planet zbyt infantylnie). Do rangi planety wyniesiona zostałaby dotychczasowa planetoida Ceres, która krąży wokół Słońca w pasie planetoid pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza.
- Z jednej strony obniżamy rangę Plutona, bo nie będzie on już uznawany za klasyczną planetę - mówi szef komitetu prof. Owen Gingerich. - Ale z drugiej strony tworzymy nową kategorie planet "plutonopodobnych" krążących poza orbitą Neptuna.
Dlaczego planetą zostałby Charon, dzisiaj uznawany za księżyc Plutona? Ponieważ jest od Plutona tylko dwa razy mniejszy. Dlatego komitet proponuje, by uznać układ Pluton - Charon za planetę podwójną.
A Ceres? Odkryta na początku XIX w. jest największą ze znanych nam planetoid - ma prawie 1 tys. km średnicy. O podniesieniu jej do rangi planety zadecydowała jednak nie wielkość, ale kulisty kształt.
Pierwsza w historii definicja planety
Komitet Międzynarodowej Unii Astronomicznej chce bowiem, by problem nowych planet rozwiązać raz na zawsze. Do tej pory Unia przyznawała zaszczytne miano planety według swojego widzimisię.
Dlatego Ceres, którą zaraz po odkryciu uznawano za planetę, po znalezieniu większej liczby kawałków skał krążących pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza zdegradowano do rangi zwykłej planetoidy.
A odkryty w 1930 r. Pluton nijak do klasycznych planet naszego Układu nie pasuje. Przede wszystkim, jest malutki - nawet ziemski Księżyc jest od niego większy. Poza tym, gdy pozostała ósemka krąży w trójwymiarowym przecież Układzie Słonecznym mniej więcej w tej samej płaszczyźnie (ekliptyce), orbita Plutona jest do niej nachylona pod kątem niecałych 18 stopni, a do tego bardzo spłaszczona. W efekcie przecina orbitę Neptuna, regularnie wpychając się pomiędzy niego a Uran.
Dlatego siedmiu członków komitetu proponuje pierwszą w historii definicję planety. Musiałaby ona spełnić dwa warunki. Po pierwsze, krążyć po orbicie wokół gwiazdy i sama nie być ani gwiazdą, ani księżycem. Po drugie, mieć wystarczająco dużą masę, by siła własnej grawitacji uformowała ją w kształt kuli (a właściwie prawie kuli - obrót wokół własnej osi spłaszcza planety na biegunie północnym i południowym).
Prof. Gingerich jest pewien, że obradujące w Pradze Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej Unii Astronomicznej przyjmie propozycję jego komitetu. Głosowanie dokładnie za tydzień.
Jeśli definicja przejdzie, na trzech nowych planetach naszego Układu się nie skończy. W tzw. Pasie Kuipera, w którym znajdują się Pluton, Charon i Xena, krąży znacznie więcej lodowych okruchów, które czekają, aż ktoś określi ich kształt i orbitę. Kandydatów do miana planety nie brakuje także w pasie planetoid pomiędzy Marsem a Jowiszem. - To fascynujące - cieszy się Richard Binzel, jeden z członków komitetu. - Po raz pierwszy od ponad 75 lat odkryjemy w Układzie Słonecznym nowe planety.
Źródło: gazeta.pl