Kul... Kultura... Kiljański...
16.05.2007.

Zaczarował, rozbawił i wzruszył. Tak trzeba określić występ Krzysztofa Kiljańskiego na KUL-u w ramach Dni Kultury Studenckiej – Kulturalia 2007.
Koncert zawierał piosenki, które polska publiczność miała możliwość poznać słuchając debiutanckiej płyty Krzysztofa Kiljańskiego „In the Room”, wydanej w styczniu 2005 roku. Stąd znakomita znajomość tekstów i umiejętność szybkiego reagowania aplauzem na pierwsze takty muzyki, wśród wszystkich uczestników wieczornego recitalu. W programie, przedstawiającym wszystkie utwory, do stworzenia muzyki wykorzystano nawet kosz na śmieci, który niegdyś należał do samej Kayahi. Pan Krzysztof z lekką nutką, przypominając nam momentami Lionela Richie, zaproponował super materiał na domowe, nostalgiczne wieczory, do słuchania „w pokoju”, we dwoje. Głos Kiljańskiego wprowadza w dobry, melancholijny nastrój, a charakterystyczna, wrażliwa i ciepła barwa wydaje się być niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Krzysztof Kiljański rozpoczął karierę wokalisty w pierwszej połowie lat 90., ale prawdziwe sukcesy zaczął odnosić stosunkowo niedawno, przede wszystkim w projektach o charakterze jazzowym. Współpracował z wieloma wybitnymi polskimi jazzmanami i zdobywał laury między innymi na Międzynarodowych Spotkaniach Wokalistów Jazzowych w Zamościu, czy Old Jazz Meeting "Złota Tarka" w Iławie. Brał udział w wielu koncertach i festiwalach w kraju i w Europie. W 2004 roku Krzysztof Kiljański wystąpił w eliminacjach do konkursu Eurowizji z piosenką "Stay", jak również na festiwalu TopTrendy.
Kiljański to z pewnością zwiastun nadejścia nowej ery w polskiej muzyce rozrywkowej, ery dojrzałego, perfekcyjnego śpiewania. Zastanawiam się, czy nie było niedosytu takiej właśnie muzyki, która nie powoduje uniesienia przez swoją dynamikę, ale poprzez swój klimat. Przez cichy, spokojny, balladowy nastrój, gdzie ważnym elementem są teksty. Przemyślane i wyważone nawołują do refleksji. Wszystko to sprawia, że całość niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny.
Gratulujemy i dziękujemy za wizytę w Lublinie – pierwszą ale na pewno nie ostatnią.
Justyna Jurkowska
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć