Będzie nowa burza?
27.04.2007.

Do Polski znów zawita klinika aborcyjna. Czy ma to jakiś związek z ostatnimi wydarzeniami w Polsce? Powiedzieć, że nie, chyba się nie da.
Statek aborcyjny jest dzieckiem feministycznej organizacji „Kobiety na falach”. Mimo ostatni problemów z licencją, która pozwalała tylko na działalność w okolicach szpitala w Amsterdamie, feministki znów działają pełną parą. Holenderska minister zdrowia odnowiła aborcjonistkom licencję na wykonywanie zabiegów poronnych na wodach międzynarodowych. Kobiety na falach w swojej działalności wykorzystują fakt, iż na wodach międzynarodowych obowiązuje prawo kraju, w którym został zarejestrowany statek.
Odnowienie licencji dla tej kontrowersyjnej organizacji nie spotkało się w jakże tolerancyjnej i wyzwolonej Holandii z całkowitym poparciem. Pojawiły się głosy krytyczne: "To ogromny skandal" - skomentował Bas van der Viles, lider partii reprezentującej holenderskich kalwinistów, dodając, że nie pojmuje, jak rząd firmowany wciąż przez chadeków mógł pozwolić na taką decyzję.
"Ta organizacja prowadzi działalność kryminalną, łamie wszelkie przepisy dotyczące ochrony zdrowia. Wcześniejsza decyzja Amsterdamu ograniczająca działalność „Kobiet na falach” była trafna. Zupełnie nie rozumiem, czemu ją zmieniono" - mówi Konrad Szymański, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS.
Jak na statek zareagują Polacy? Na pewno będzie o nim głośno.
O rozgłos zadbają polskie feministki, które od lat walczą o zniesienie zakazu aborcji, jak również Młodzież Wszechpolska, która będzie walczyć o godność nienarodzonego dziecka.
Wizyta w Polsce z pewnością wiąże się z ostatnimi dyskusjami na temat aborcji i z burzą, którą ona wywoła. Tylko czy Polsce potrzebna jest kolejna dyskusja na temat aborcji, którą może spowodować ta kontrowersyjna wizyta? Chyba nie. Mamy poważniejsze problemy, którymi powinien zająć się rząd, choćby przygotowaniami do Euro 2012 czy zamieszaniem wokół śmierci Barbary Blidy. Kolejna dyskusja wywołana przez feministki odciągnie uwagę publiczną i rządzonych od prawdziwych problemów. Jeżeli chcemy widzieć rozwój w naszym kraju to trzeba przestać koncentrować się na tematach zastępczych, a zająć się tym, co jest naprawdę ważne.
Artykuł powstał w oparciu o materiały z www.dziennik.pl
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć