Zanim ocenisz...
26.01.2007.

Żyjemy w XXI w. wydawałoby się, że czasy wytykania palcami ze względu na to, że nosisz za krótką spódnicę, czy najzwyczajniej jesteś w stanie błogosławionym na studiach minęły - niestety jak bardzo się mylimy.
Współczesność przynosi nam coraz to nowe trendy tolerancji oraz akceptacji coraz to nowych wzorów zachowań. Coraz bardziej akceptujemy osoby innej rasy, a mimo to na młode mamy patrzymy z dozą współczucia i litości oraz pewną nie aprobatą. Pomijam fakt, że kobiety i tak są dyskryminowane (i nie uważam tak, bo na przykład jestem feministką, czy sama podlegam takim zachowaniom, ale to wynik moich obserwacji). W dalszym ciągu jest to szara rzeczywistość dyskryminacji „słabszej płci”, z którą już mamy do czynienia jako licealistki, studentki, a później jako dojrzałe kobiety. Mężczyźni postrzegają nas w kategoriach mniej zaradnych, nerwowych, delikatniejszych.
Studentki, które są w ciąży niedyskretne, współczujące spojrzenia kolegów, koleżanek oraz wykładowców odczuwają na sobie każdego dnia. Czy tak naprawdę powinno być? Czy to jest ta nasza studencka tolerancja? Tak będziemy kształtować nasz przyszły świat? (bo w końcu to on należy do nas). Nasze zachowania doprowadzą do świata kipiącego hipokryzją: tolerancja tylko w słowach, a w gestach, zachowaniu negacja wszystkiego, co jest naszą kartą przetargową w kształtowaniu się przyszłych stosunków międzyludzkich?
Jak mówią starsi koledzy, lekarze, a także nasze mamy „stan błogosławiony jest najpiękniejszym okresem w życiu kobiety”. Ale czy na pewno?
Ciąża w czasie studiów jest jedną z niewielu rzeczy, która zmienia się na niekorzyść młodych mam. Jeszcze ćwierć wieku temu zjawisko to było szeroko znane, a studentki w ciąży nie przyprawiały swoich rówieśników o pewien „niesmak moralny”. Akademik były wręcz zapełnione o studenckie małżeństwa z dziećmi, i nikt nie wytykał studentek palcami, że” jej musi być tak źle”.
Nieprzychylne spojrzenia i komentarze za plecami są wymuszone, zmianą mentalną studentów. Mało studentek myśli o dzieciach, kiedy właśnie na studiach zaczyna się walka o naszą przyszłą wymarzoną karierę. A kiedy zobaczymy koleżankę w ciąży, postrzegamy jej stan jako „wielki problem”. W natłoku obowiązków Studentki usypiają instynkt macierzyński, bo najważniejsze są warunki, w jakich dziecko się wychowa (i z tym się zgadzam), a na drugim miejscu pozostaje to, kiedy i czy w ogóle się pojawi.
Dzisiaj jak eksponaty( przepraszam jak uraziłam), możemy oglądać szczęśliwe Studentki z wystającymi brzuszkami. Czy ciąża planowana czy nie, najlepiej byłoby zaszyć się na te kilka miesięcy i cieszyć się własnym szczęściem, a nie przejmować nieuzasadnionymi docinkami i tymi przeszywającymi spojrzeniami ludzi.
Studentko oraz Studencie, pomyśl przez chwilkę czy chciałabyś lub chciałbyś, aby Twoja dziewczyna, narzeczona, być może żona były postrzegane w kategoriach tych gorszych, które nie pomyślały?
Justyna Marzec
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć