Lublin Studia Studenci Imprezy Kultura Praca Stancje w Lublinie Kultura Pizza Muzyka Wakacje Oferty Życie Studenckie w Lublinie! - MiastoStudentow.pl

Zanikające jezioro

23.11.2006.
czad3.jpgTempo zanikania jeziora Czad sugeruje, że za dwie dekady w ogóle nie powinno już go być. Gdy w XIX wieku docierały do niego pierwsze ekspedycje europejskich podróżników, zajmowało obszar ponad 30 tysięcy kilometrów kwadratowych. Od tego czasu skurczyło się do dwóch, trzech tysięcy kilometrów, co w przybliżeniu odpowiada zmniejszeniu obszaru Belgii do rozmiarów Luksemburga.

Jeziora mają to do siebie, że są formą nietrwałą – prędzej czy później powinny zanikać, w miarę jak zapełniają się osadami lub na przykład zmienia się ukształtowanie terenu. Jednym z najsłynniejszych jezior świata – ostatnio właśnie dzięki zanikaniu – jest afrykańskie jezioro Czad. Natychmiast nasuwa się pytanie, co jest powodem tak drastycznej zmiany. Poszukiwanie odpowiedzi zacznijmy od przyjrzenia się warunkom, w jakim jezioro jest zlokalizowane.
Znajdujemy się w sahelu, zwanym czasem Sudanem (nie należy mylić z krajem o tej samej nazwie), równoleżnikowym regionie, ciągnącym się przez całą Afrykę, od Atlantyku po Morze Czerwone. Z klimatycznego punktu widzenia jest to strefa przejściowa między wysuszonymi, zwrotnikowymi pustyniami a wilgotnymi regionami równikowymi. Choć temperatury bywają równie wysokie jak na Saharze, roczne sumy opadów są podobne do tych w Polsce i sięgają 500 milimetrów. Przejściowość taka znajduje w krajobrazie wyraz w postaci formacji roślinnej, zwanej sawanną, która przyjmuje różną postać w zależności od ilości deszczu. Pejzaże typowej sawanny, trawiastej z nielicznymi drzewami akacji oraz przechadzającymi się lwami, to chyba pierwsze skojarzenie większości ludzi na dźwięk słowa „Afryka”.

Pograniczny charakter sahelu doskonale ilustruje charakter rzek, które wpadają do jeziora Czad z północnej i z południowej strony. Te pierwsze, jak Dillia i Bahr el-Ghazel, są ciekami epizodycznymi i na dobrą sprawę ilość wody, którą przynoszą do jeziora, jest symboliczna. Przez większą cześć roku rzeki te mają postać wyschniętych koryt, a jeśli już pojawi się w nich woda, to w drodze do ujścia najczęściej całkowicie paruje lub wsiąka w podłoże. Na podobne straty swych zasobów narażone są także rzeki płynące z południa, jak Komadugu z dopływem Hadejia i Chari z dopływem Logome. Swe źródła mają one jednak w strefie równikowej, gdzie deszcze są obfite i pozwalają na całoroczne zasilanie cieków. Szczególnie wysoki poziom na rzekach występuje pod koniec pory deszczowej. Komadugu i Chari prowadzą wtedy swe wody ku równinom otaczającym jezioro Czad, tworząc ogromne rozlewiska. Stają się one naturalnie rajem dla ptactwa i roślinności, sprzyjają też rolnictwu, choć, jak się okazuje, nie zawsze.

Nie dające się przewidzieć, zmienne z roku na rok przepływy powodowały, iż uprawa czegokolwiek obarczona była dużym ryzykiem. Z tego samego powodu bardzo trudna była budowa sieci irygacyjnej, pozwalającej zwiększyć areał upraw w suchym środowisku. Człowiek postanowił, więc wziąć sprawy we własne ręce i przegrodził rzeki tamami. Rolnictwo stało się bardziej opłacalne, ale jednocześnie zaczęło pochłaniać coraz więcej wody, która do tej pory bezpiecznie docierała do jeziora Czad. Jezioro zaczęło się, więc kurczyć. Najbardziej przyczyniła się do tego regulacja Chari, zapewniającej aż dziewięćdziesiąt pięć procent wody wypełniającej misę jeziora.

Deltę Chari widzimy w prawej dolnej części górnego zdjęcia. Fotografię wykonał satelita Landsat 7 w 1999 roku. Fragment jeziora przedstawiony jest obok z użyciem danych w zakresie podczerwieni, co pozwala nam dokładniej zauważyć różnice w charakterze terenu. Odcieniami koloru niebieskiego zaznaczają się obszary, gdzie występuje woda. Jest to jezioro w dzisiejszej postaci oraz dziesiątki swego rodzaju „kałuż”, powstałych na terenach, z których jezioro się wycofało. Czerwień to obszary podmokłe, porośnięte roślinnością lubiącą wilgotne środowisko. W najjaśniejszych barwach rozpoznamy tereny wysuszone, od lat nieprzykrywane wodami jeziora. W górnej części zdjęcia tworzą pośród mokradeł wyspy. Obszar widoczny na zdjęciu Landsata został zaznaczony na obrazie z satelity Terra, wykonanym w 2004 roku. Na nim jezioro i jego otoczenie przedstawione jest w kolorach rzeczywistych.

„Ręczne sterowanie” ekosystemami wokół jeziora obróciło się częściowo przeciw człowiekowi. Nigeryjczycy, chcąc nawadniać tereny na północy swego kraju, musieli zmienić reżim rzeki Komadugu. W efekcie obniżyło się lustro wód jeziora Czad, a przez to nie mogły być w pełni napełnione kanały irygacyjne. Jedynie zwilżone, stały się gościnnym środowiskiem dla roślinności, w której chętnie gnieździ się wikłacz czerwonodzioby, daleki kuzyn naszego wróbla. Niestety, cieszy się on złą sławą ptasiego odpowiednika szarańczy i doszczętnie pustoszy uprawy zbóż. To, co miało być pomocą dla słabego rolnictwa, ostatecznie jeszcze bardziej je osłabiło. Przykra lekcja nauczyła Nigeryjczyków i ich sąsiadów, że planując nowe sieci nawadniania, trzeba przewidywać nieprzewidziane.

Tempo zanikania jeziora Czad sugeruje, że za dwie dekady w ogóle nie powinno już go być. Jak wielką stratą dla regionu byłaby utrata tak ważnego zapasu wody słodkiej, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Zdają sobie z tego sprawę wszystkie kraje Kotliny Czadu, odpowiedzialne za stan jeziora i równowagę hydrologiczną regionu. Pośród różnych akcji, mających przywrócić akwen sahelowi, jest projekt równoważenia poboru wody z rzek. Zakłada on budowę kanału łączącego ze sobą dopływy Chari i Konga oraz skierowanie wody z Kotliny Konga do sąsiedniej Kotliny Czadu. Wodne zasoby jeziora zostaną uzupełnione w dosłownym tego słowa znaczeniu. Podpisano już wstępne porozumienia, a Bank Światowy udzieli kredytów na inwestycję.

Do tej pory mowa była jedynie o wpływie człowieka na degradację jeziora. Faktycznie, jego udział w zmniejszaniu się powierzchni wzrósł w ciągu XX wieku do pięćdziesięciu procent. Za drugą połowę odpowiadają wahania klimatu. Za nie często, w powszechnym mniemaniu, wini się również człowieka. Jednak z tego typu sądami musimy być ostrożni. Jeśli uświadomimy sobie, że w czasie, gdy Polskę przykrywał lądolód, cała Kotlina Czadu wypełniona była gigantycznym jeziorem, piętnaście razy większym niż największy historycznie znany zasięg jeziora Czad, do tego głębokim jak południowa część Bałtyku i jezioro to zniknęło bez udziału człowieka... to czymże są zmiany, których jesteśmy naocznymi świadkami?

Źródło: www.przewodnik.onet.pl